piątek, 21 grudnia 2012

Rozdział 1


Budzisz Się. Zaczął się kolejny dzień. Tym razem są to twoje urodziny. Długo na nie czekałaś, w końcu masz 16 lat. Niechętnie wstałaś z łóżka, wzięłaś ubranie i poszłaś do łazienki. Gdy już byłaś gotowa usłyszałaś głos mamy :
- Samantha, zejdź proszę do kuchni, zrobiłam Ci śniadanie.
Czy ona ani razu nie może mówić mi "Sam"? - pomyślałam. Zeszłam na dół, usiadłam przy stole i zjadłam to co naszykowała mi mama. Napiłam się jeszcze kakao i rzuciłam mamie krótkie "wychodzę" i już mnie nie było.
Chodziłam po Londynie, zastanawiając się nad sensem mojego życia. W sumie to nie miałam tak źle. Co prawda moje relacje z mamą nie były najlepsze, a to dlatego, że ona była za bardzo zajęta swoją pracą, i mało spędzałam z nią czasu. Mój tato umarł gdy miałam 12 lat, wtedy jeszcze mieszkaliśmy w Polsce. Po jego śmierci wraz z mamą przeprowadziłyśmy się do Londynu. Mama znalazła dosyć dobrą pracę, ale ja niezbyt dobrze się tu czułam. W Polce miałam przyjaciółkę Lię, przynajmniej tak na nią mówiłam, lecz naprawdę nazywała się Liliana. Ona tak samo jak ja nienawidziła swojego pełnego imienia. Szłam właśnie obok London Eye, pisząc z Lią smsy. Zapatrzona w telefon, nie widziałam gdzie idę. W pewnym momencie wpadłam na jakiegoś chłopaka i książka którą trzymałam w drugiej ręce spadła na chodnik.
- Oj przepraszam - zawstydziłam się, patrząc na chłopaka - nie zauważyłam Cię.
- Nic się nie stało - chłopak uśmiechnął się do mnie i podał mi moją książkę.
Biorąc ją od niego zorientowałam się, że wpadłam właśnie na Louisa Tomlinsona. Byłam wielką fanką One Direction, ale nigdy bym nie pomyślała, że spotkam jednego z członków tego zespołu. Zakręciło mi się w głowie. Louis najwyraźniej zauważył ze coś ze mną nie tak. Usiadłam na ławce i chwyciłam się za głowę.
- Nic Ci nie jest? - Lou popatrzył na mnie i usiadł obok.
- Nie, nic mi nie jest - lekko się uśmiechnęłam, ale chyba niezbyt mi to wyszło - po prostu trochę zakręciło mi się w głowie - odpowiedziałam mu.
- Nie wyglądasz najlepiej, może odwiozę Cię do domu? - zaproponował mi Louis.
Nie wiedziałam co o tym myśleć. Nie wiedziałam dlaczego zrobiło mi się słabo, nigdy przedtem nic takiego mi się nie działo. Może to z wrażenia - pomyślałam.
- Nie będę Ci robić kłopotu, naprawdę, zaraz mi przejdzie. - odpowiedziałam słabym głosem.
- Sądząc po tonie twojego głosu, jakoś Ci nie wierzę. - uśmiechnął się - Chodź, odwiozę Cię. - pomógł mi wstać i zaprowadził mnie do swojego samochodu.
Czułam się skrępowana. Właśnie w tej chwili jechałam samochodem z jednym z najbardziej znanych chłopaków na świecie. Gdybym komuś o tym powiedziała, nikt by mi nie uwierzył. Jadąc autem z Louisem patrzyłam w okno. Nie wiedziałam o czym mam z nim rozmawiać.
- Jak się nazywasz? - zagadnął Louis, zauważając, że jestem zawstydzona.
- Samantha, ale mów mi Sam - po raz pierwszy od chwili gdy wsiadłam do samochodu spojrzałam na niego.
- Ładne imię - uśmiechnął się, patrząc przed siebie.
Louis pytał mnie o różne rzeczy. Widać, że nie chciał rozmawiać o sobie. Gdy zaczęłam opowiadać o moich zainteresowaniach, czułam się już mniej skrępowana, co najwyraźniej bardzo ucieszyło Louisa. Chwilę potem dojechaliśmy do domu. Podziękowałam Louisowi i wysiadłam z samochodu. Zamknęłam drzwi. Wtedy po raz kolejny zakręciło mi się w głowie, i po paru sekundach już nic nie widziałam...


Oto mój pierwszy rozdział, mam nadzieję, że wam się spodoba.
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
Jeśli masz jakieś pytania, pisz na mojego twittera : @pioneczek_Oo

4 komentarze:

  1. a więc . Fajny styl pisania , podoba mi się narracja w ktorej piszesz ; ) z ciekawości czekam na ciąg dalszy . zapraszam do mnie : friend-of-famous.blogspot.com (nowy) i you-world-my-world-own-world.blogspot.com ; >

    OdpowiedzUsuń
  2. podoba mi się, zaciekawił mnie już od początku także czekam na kolejne rozdziały:D

    OdpowiedzUsuń
  3. Już Ci to mówiłam, ale powiem jeszcze raz ! Rozdział 1 jest Genialny, Cudowny, Nieziemski no po prostu Super i Extra! Baaardzo się cieszę , że jednak go założyłaś ! Kocham Cię ! Buziaki wierna fanka twojego bloga Kemi <3

    OdpowiedzUsuń
  4. ejj fajne :* :D Louis tylko spojrzał a Sami w ciąży :D <3 pisz pisz :*

    OdpowiedzUsuń